Szkoła tańca - Archiwum
Szkoła Tańca - Archiwum
Międzynarodowy Dzień Tańca 2008
Międzynarodowy Dzień Tańca został ustanowiony w 1982 roku przez Komitet Międzynarodowego Instytutu Teatralnego (ITI-UNESCO).
Wybrano dzień 29 kwietnia - datę urodzin Jean-Georgesa Noverre'a, wielkiego reformatora baletu (ur. 29 kwietnia 1727 roku w Paryżu).
Misją Międzynarodowego Dnia Tańca jest celebrowanie tej formy sztuki, ukazanie jej uniwersalizmu i zdolności do przekraczania politycznych, kulturowych i etnicznych barier oraz tego, jak ludzie łączą się w pokoju i przyjaźni poprzez taniec.
Od swego początku obchody Międzynarodowego Dnia Tańca wiążą się ze specjalnym przesłaniem wygłaszanym co roku przez innego przedstawiciela światowego tańca.
W tym roku wygłosił je Gladys Faith Agulhas (Afryka Południowa) – choreograf, tancerz, założyciel AGULHAS THEATRE WORKS.
Duch Tańca nie ma barwy, kształtu czy rozmiaru. Jest jednak ucieleśnieniem jedności, siły i piękna, które tkwi w nas. Każdy, kto żyje duchem tańca, młody, stary czy niepełnosprawny, kreuje i przetwarza idee na sztukę, która zmienia jego życie. Taniec to lustro odbijające to, co niemożliwe, czyniąc je możliwym. Każdy może go dotknąć, usłyszeć, poczuć i przeżyć.
Głosy naszych serc i dusz są naszym rytmem, a każdy nasz ruch opowiada historię ludzkości. To żywioł, w którym ludzka dusza może osiągnąć ostateczną wolność. Gdy nasze dłonie się stykają dzieje się coś pięknego. To, co zapamiętuje dusza, ciało przemienia w ruch. Dlatego taniec jest leczniczą siłą dostępną dla wszystkich. Ty jesteś moimi oczami, a ja - twymi stopami.
Świętujmy razem z okazji Międzynarodowego Dnia Tańca. Niech pasja tańca pozwoli wam uzdrowić się nawzajem, zjednoczyć waszą społeczność, a przede wszystkim - niech każdy z was osiągnie wszystko, co w waszej mocy. Moc i Duch Tańca pozwolą nam się zjednoczyć.
Gladys Faith Agulhas
Tłumaczenie przesłania – źródło:
wolna strefa – serwis tańca : www.moderndance.pl
Tomasz Beliński
Prywatna gazeta popołudniowa. Wydanie specjalne – Rzeszów i region. Nr. 46
Wtorek na środę 20 – 21 XI. 1990r.
* * * * *
S p o r t c z y z a b a w a
Taniec towarzyski staje się coraz bardziej popularny. Świadczyła o tym wypełniona po brzegi hala sportowa rzeszowskiego Zelmeru, która w minioną sobotę była areną III Ogólnopolskiego Turnieju Tańca. Telewizyjna informacja, podana w tym samym dniu, o tym, że taniec towarzyski ubiega się o uznanie go za dyscyplinę olimpijską, wydała mi się tyleż zaskakująca co i frapująca.
Postanowiłem więc porozmawiać o tym z jurorem rzeszowskiego turnieju – inż. Jerzym Tychaniczem. Już w trakcie rozmowy dowiedziałem się, że mój rozmówca, oprócz tego, że jest świetnym tancerzem (jednym z uczniów nieżyjącego już Prof. Mariana Wieczystego), to w przeszłości był również sportowcem. Uprawiał w Stali Rzeszów akrobatykę sportową. W tej sytuacji jego kompetencje w sformułowanym na wstępie temacie wydają się być niepodważalne.
- Czy olimpijskie aspiracje tańca towarzyskiego uważa Pan za uzasadnione?
- Absolutnie tak, bo jest to specyficzna dyscyplina stykająca z sobą sport i kulturę ruchową. Przyjęcie tańca towarzyskiego do „rodziny olimpijskiej” oznacza zdecydowanie nobilitację, chociaż zawsze będę optował, aby był on bliżej kultury niż sportu.
- Czy uważa Pan wobec tego, że takie „dowartościowanie” jest w tym przypadku potrzebne?
- Jestem pasjonatem tańca od wielu już lat i muszę stwierdzić, że był on trochę kopciuszkiem w sferze kultury, bo w sporcie w ogóle nie był brany pod uwagę.
- Osiągnął Pan bardzo wysoki stopień wtajemniczenia w tej dziedzinie, czy może więc Pan powiedzieć, że był w niej zawodowcem?
- Gdy w latach 1959 – 1962 tańczyłem w Amatorskim Klubie Tańca przy WDK w Rzeszowie, a następnie przez trzy lata w KTT przy warszawskiej AWF, nie używało się nawet tego słowa. Jako tancerz turniejowy posiadałem najwyższą wówczas w kraju klasę „A” (mistrzowską międzynarodową „M” posiadał wówczas tylko Artur Wieczysty). Transponując stopień własnego zaangażowania w tej dziedzinie do czasów współczesnych mogę chyba powiedzieć, że byłem zawodowcem.
- Czy w okresie, gdy równolegle uprawiał Pan taniec i akrobatykę pomagało to czy przeszkadzało?
- Dawało mi to ogromne korzyści, bowiem byłem dobrze przygotowany ruchowo i miałem w związku z tym w tej pierwszej dziedzinie pewien handicap.
- Pozostał Pan trenerem tańca a także sędzią. Jakie elementy ocenia Pan podczas turnieju najwyżej?
- Jest bardzo wiele kryteriów oceny, ale najważniejszą rzeczą jest u mnie muzykalność pary oraz geneza i przebieg ruchu … i przygotowania kondycyjnego.
- Jak Pan ocenia formę uczestników rzeszowskiego turnieju?
- Poziom był naprawdę wysoki. Jestem tym nawet trochę zaskoczony, bo spodziewałem się, że będzie on tylko trochę wyższy niż przyzwoity. Z przyjemnością odnotowałem bardzo duże postępy , jakie poczyniły na przestrzeni ostatniego roku pary rzeszowskie … Muszę równocześnie dodać, że i rzeszowską publiczność należy ocenić wysoko. Jest wyrobiona i wymagająca. Mam nadzieję, że pamiętająca jeszcze czasy, gdy nasze pary taneczne znajdowały się w krajowej czołówce.
Konrad Dyczewski
.jpg)
archiwalna wizytówka z 1995r
W tangu wychodzi prawdziwa natura człowieka. Mężczyzna staje się bardziej męski,
kobieta – bardziej kobieca
Bo do tanga trzeba dojrzeć
Antoni Adamski
- Ten taniec jest obsceniczny! -burzyli się rzeszowscy notable,
• kiedy w lutym 1913 r. argentyńskie tango dotarło do naszego miasta.
Porównywali go nawet do... „choroby św. Wita". Tymczasem
• młodzi zaczęli tango tańczyć.
Karnawał, rok 2007. Jerzy Tychanicz, mistrz i nauczyciel tańca, ponownie wprowadza tango argentyńskie na rzeszowskie salony. Taniec, który przez dziesięciolecia stracił charakter na dancingach i innych potańcówkach, teraz powraca w swej najczystszej, argentyńskiej postaci.
- To zupełnie inny świat niż ten, do którego przywykliśmy w tańcu europejskim - tłumaczy . Tychanicz. - Na parkiecie rozgrywa się opowieść: partner odgrywa brutalnego „macho", który całkowicie podporządkowuje sobie kobietę. Z kolei partnerka pozoruje całkowitą uległość. Zamiast salonowej konwencji - jak na przykład w walcu - jest gra gwałtownych namiętności i emocji.
Tango argentyńskie to sztuka, wręcz zjawisko kulturowe. Nie da się go uprościć, zredukować do podrygów, jakie wykonują pary tańczące w restauracjach i kawiarniach. Bo prawdziwe tango nie uległo komercjalizacji, jak np. samba. W oryginalnym
tangu argentyńskim ruchy wykonuje się do melodii, a nie do rytmu.
Tychanicz: - Złośliwi twierdzą, że najlepsi tancerze tanga są poczucia rytmu pozbawieni.
Od kilku miesięcy w Rzeszowie Tychanicz daje lekcje prawdziwego argentyńskiego tanga. Jego grupa liczy sześć osób, ale - w co wierzy nauczyciel -niedługo w Rzeszowie tańczyć będą tłumy.
Milongi
Jedną z uczestniczek kursu jest Monika. Wcześniej studiowała za granicą, zjeździła Wlochy, Anglię, Niemcy, Belgię, Danię i zauważyła, że tango argentyńskie przeżywa w tych krajach renesans. Mnożą się kluby zwane „milongami", gdzie ludzie przychodzą potańczyć wyłącznie tango. Odbył się nawet jego pierwszy międzynarodowy festiwal.
Monika: - Poznałam zapaleńców, którzy jeżdżą do Buenos Aires, żeby się podszkolić. Bo istnieje kilkadziesiąt tysięcy kombinacji kroków i ruchów tanecznych (nie figur).
- Dlatego nie wyobrażam sobie argentyńskiego tanga w wykonaniu siedemnastolatków - podkreśla "Andrzej. - W tym tańcu kobieta ma wiedzieć, że jest prowadzona i adorowana przez partnera, który sprawia, że czuje się przy nim bezpiecznie.
W tangu wychodzi prawdziwa natura człowieka. Mężczyzna staje się bardziej męski, kobieta bardziej kobieca. W życiu przeważają stereotypy. Dlatego tango to wręcz filozofia życia - bardziej autentycznego niż to, które nas otacza. Tak uważa Ewelina, właścicielka prywatnej firmy. Aby znaleźć przeciwwagę dla siedzenia przy biurku, najpierw zrobiła kurs tańca towarzyskiego. Później zwróciła uwagę na wyjątkowość tanga.
- Figury walca czy fokstrota to konwenans, elegancja ruchów, sylwetki, lekcja dobrych manier -tłumaczy. - Tango sięga do najgłębszych korzeni człowieka. Po półtorej godzinie zajęć czuję się bardziej odprężona, niż rano, wstając z łóżka.
Ewelina ma swoją teorię na ten temat. W pracy używamy przede wszystkim lewej półkuli mózgu, która kieruje racjonalną stroną naszego „ja". W tańcu przeważa półkula prawa, odpowiedzialna za emocje, wyobraźnię, intuicję i twórczość artystyczną. Realia codzienności po¬wodują, że nasze emocje i wyobraźnia znajdują się pod stałą, choć niedostrzegalną, kontrolą rozumu. Tango uwalnia spontaniczność. Daruje człowiekowi nieskrępowaną wolność. Więc taniec jest tą lepszą częścią życia. Jest samym życiem.
tanga w wykonaniu siedemnastolatków - podkreśla Andrzej. - W tym tańcu kobieta ma wiedzieć, że jest prowadzona i adorowana przez partnera, który sprawia, że czuje się przy nim bezpiecznie.
Powstają nowe trendy -jak „tango miloga". To interpretacja wykonywana przez młodych i dla młodych. W Polsce „milongi" są w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu. Dlaczego taki klub nie miałby powstać w Rzeszowie?
Andrzej, student WSiZ, dojeżdża na zajęcia ze Stalowej Woli („czego nie robi się dla tanga"!). Po raz pierwszy spotkał się z „milongami" w Anglii.
- Zobaczyłem taki klub, przechodząc ulicą. Wszedłem i bardzo mi się spodobało. To rodzaj klubu towarzyskiego, w którym ludzie, w więk¬ szości starsi, razem spędzają czas: tańczą tango,rozmawiają. Co ważne, byłoby swoistym nietaktem, gdyby małżeństwo tańczyło wyłącznie ze sobą. Przyjęte jest, że każdy z partnerów musi obtańczyć ze dwadzieścia osób. I nie dziwi nikogo, że kobieta prosi mężczyznę, albo że tańczy pani z panią albo pan z panem.
Monika wyjaśnia: - Z każdym partnerem tańczy się inaczej, więc warto tańczyć z wieloma. Każdego muszę poznać, aby pokazać mu własną interpretację tanga: od nostalgicznej po radosną.
Tango to życie
Tango to czysta erotyka. Erotyka, która wymaga dojrzałości, dystansu. Parkiet „milonga" to nie miejsce na „podryw", jak na młodzieżowych dyskotekach.
W tangu wychodzi prawdziwa natura człowieka. Mężczyzna staje się bardziej męski, kobieta bardziej kobieca. W życiu przeważają stereotypy. Dlatego tango to wręcz filozofia życia - bardziej autentycznego niż to, które nas otacza. Tak uważa Ewelina, właścicielka prywatnej firmy. Aby znaleźć przeciwwagę dla siedzenia przy biurku, najpierw zrobiła kurs tańca towarzyskiego. Później zwróciła uwagę na wyjątkowość tanga.
Oderwać się od codzienności
Halina z mężem najpierw nauczyli się salsy, bo jest modna i ładna. Potem trafili do grupy Tychanicza. Teraz z chęcią uciekają od biurka, by oderwać się od codziennej rutyny. Tango jest trudniejsze niż inne tańce - przyznaje Halina. – Jestem jednak zadowolona, bo umiem coś nowego. Co więcej - tangiem zaczynają się interesować moje dwudziesto¬kilkuletnie dzieci. Łukasz, student WSiZ, zaczynał naukę tańca siedem lat temu. Tango ćwiczy od miesiąca. Żeby opisać tango, używa kolorów:
- Figury walca czy fokstrota to konwenans, elegancja ruchów, sylwetki, lekcja dobrych manier -tłumaczy. - Tango sięga do najgłębszych korzeni człowieka. Po półtorej godzinie zajęć czuję się bardziej odprężona, niż rano, wstając z łóżka.
- To szarość przecięta smugą czerwieni. Czerwień wyobraża emocje.
Argentyński taniec uczy, jak je w mądry sposób uwolnić, obserwować i jakie z tej obserwacji czerpać nauki.
Ewelina ma swoją teorię na ten temat. W pracy używamy przede wszystkim lewej półkuli mózgu, która kieruje racjonalną stroną naszego „ja". W tańcu przeważa półkula prawa, odpowiedzialna za emocje, wyobraźnię, intuicję i twórczość artystyczną. Realia codzienności po¬wodują, że nasze emocje i wyobraźnia znajdują się pod stałą, choć niedostrzegalną, kontrolą rozumu. Tango uwalnia spontaniczność. Daruje człowiekowi nieskrępowaną wolność. Więc taniec jest tą lepszą częścią życia. Jest samym życiem.
Popularyzacją tanga zainteresowane są władze i studenci Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania oraz Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa w Rzeszowie. Klub tanga ma powstać w odnawianym rzeszowskim „Zodiaku". A może nie tylko tam?
Jerzy Tychanlcz: - W tangu najważniejszy jest krok. Zaczynamy od charakterystycznego stawiania stop, tak aby ciało poruszało się ruchem jakby skradającym się. Stopa wewnętrzną stroną delikatnie muska parkiet Kroki są miękkie i posuwiste. Ciężar ciała spoczywa zawsze na jednej nodze. Ruchy ciała są łagodne, ale zdecydowane. Dominuje w nich swoista latynoska elegancja
* * * * *
Muzyka w dyskotece ogłupia?
Na pytania „N" odpowiada JERZY TYCHANICZ, prezes Oddziału Terenowego Polskiego Towarzystwa Tanecznego w Rzeszowie.
— Jaki taniec towarzyski preferuje szef rzeszowskich tancerzy?
— Mojemu temperamentowi odpowiadają dwa tańce, które biegunowo się różnią: fokstrot i tango. Jeden wytworny
a drugi pełen konfliktów. Być może ta zbitka wzięła się stąd, że mój nauczyciel poruszania się po parkiecie w AWF
w Warszawie, mistrz Czesław Sroka strasznie mnie „gnębił" oboma.
— Taniec towarzyski przeżywa w Polsce swoje dobre dni. W wielu ośrodkach miejskich pracują prężne kluby grupujące zarówno dorosłych tancerzy, jak i tych stawiających na parkiecie pierwsze krok. Czy podobną sytuację, mamy w Rzeszowie?
— Bardzo widoczny jest tutaj klub tańca towarzyskiego działający przy zakładach „Predom-Zelmer". Prowadzi za-
jęcia z młodzieżą i dziećmi, organizuje liczące się w kraju turnieje taneczne. Oprócz tego podobną działalnością może
się pochwalić klub istniejący przy WDK, z tym, że był on do tej pory jedną z wielu form pracy tej placówki, a przez
to trochę cierpiał,
— I to ma ulec zmianie?
— Z chwilą pobudzenia do działalności Terenowego Oddziału Polskiego Towarzystwa Tanecznego w Rzeszowie właśnie WDK otworzył dlań swoje podwoje. Taniec towarzyski znajdzie w tej placówce odpowiednie miejsce. Za jego pośrednictwem prowadzone będą kursy tańca, szkolenia stopnia podstawowego i wyższych. Poza tym Oddział Terenowy PTT i WDK zajmie się opracowywaniem i wydawaniem materiałów instruktażowych ułatwiających opanowanie sztuki tanecznej.
— Ambitne plany. Przełóżmy je jednak na wasze możliwości. Ile osób grupuje OT PTT?
— Kilkanaście osób z terenu 4 województw. Ale niebawem liczba kadry fachowej powiększy się, bowiem obecnie
przy WDK prowadzony jest dwuletni kurs kwalifikacyjny II stopnia. Obejmuje on dwie specjalizacje: taniec towa-
rzyski i taniec nowoczesny. Przygotowujemy się do zagospodarowania tej dużej grupy ludzi dysponujących niezbęd-
ną wiedzą do prowadzenia zajęć. Tym bardziej że w związku z kłopotami finansowymi ZG PTT dał oddziałom
bardzo dużą samodzielność w kształtowaniu ich pracy.
— A czy wam nie zabraknie funduszy na szkolenie instruktorów, na- popularyzowanie kultury tanecznej, tańca?
— Wśród naszych instruktorów są „ideowcy", dla których liczą się nie tyle pieniądze, co sama możliwość obcowania
z kulturą taneczną. Nie upadniemy więc z powodu kłopotów natury finansowej. To nam na pewno nie grozi.
— Jakie formy działalności uruchomi PTT w nowym roku szkolnym, by przyciągnąć do tańca towarzyskiego młodzież?
— Novum będzie Klub Miłośników Tańca uruchomiony przy WDK od października. Jego rolą stanie się integracja
ludzi wokół zagadnień związanych z kulturą taneczną w ogóle. Zamierzamy pokazać, że tańczyć można nie tylko w
dyskotece, przy bardzo głośnej, ogłupiającej muzyce, bo również istnieje piękno tańca towarzyskiego. Tylko trzeba je poznać.
— Tą wypowiedzią naraził się pan wielu naszym młodym Czytelnikom. Ale myślę, że będą mieli o tym z panem okazję porozmawiać — właśnie m. in. w Klubie Miłośników Tańca Towarzyskiego.
Dziękuje za rozmowę JANUSZ PAWLAK Nowiny IX 1991r.

<< Powrót - Szkoła Tańca
|